W poszukiwaniu duchowości małżeńskiej. Studium na podstawie wybranej literatury polskojęzycznej

 

 

Katechizm Kościoła Katolickiego „głęboką wspólnotą życia i miłości, ustanowioną przez Stwórcę i unormowaną Jego prawami”[1] nazywa małżeństwo. Mimo iż Chrystus ustanowił je sakramentem, czyli widzialnym znakiem niewidzialnej łaski, przez wieki pozostawało ono w literaturze dotykającej spraw ducha w cieniu znakomitych przykładów świętych pustelników, ascetów, zakonników czy misjonarzy bądź też uznawane za sposób na przyzwoite życie dla tych, którzy „nie potrafią nad sobą zapanować”[2]. Upłynęły dwa tysiąclecia[3] zanim Kościół na ołtarze wyniósł pierwszą parę małżeńską – nie jako dwoje różnych świętych, lecz jako męża i żonę jednocześnie, pokazując, że świętymi można zostać także dzięki małżeństwu. Kilkadziesiąt lat temu pojawiły się wspólnoty, w których akcent kładzie się na wspólną przynależność i wspólną formację małżonków czy całej rodziny, od kilkunastu lat raz po raz pojawiają się nowe propozycje rekolekcji dla narzeczonych czy małżonków, coraz powszechniejsze stają się kursy przedmałżeńskie w rozbudowanej formule. Wydaje się, że oto na naszych oczach dochodzi do fuzji horyzontów: duszpasterzy, małżonków, poszczególnych wspólnot oraz nauczania Kościoła. Ilu małżonków, ilu duszpasterzy i ile wspólnot, tyle wizji małżeńskiej duchowości, gdy przyjmuje się, że jest ona „życiem ożywianym i kierowanym przez Ducha ku świętości i doskonaleniu miłości”[4]. Debata o tym, jak pospołu, w tej wyjątkowej, bo sakramentalnej wspólnocie kobiety i mężczyzny na co dzień wieść życie według Ducha Bożego trwa. Jej przebieg zgłębiać można na kartach książek, teologicznych czasopism czy, coraz częściej, portali internetowych. Na szczególną uwagę zasługują jej interesujące wyimki zawarte w trzech pozycjach książkowych: Świętości dwojga Ludmiły Grygiel, Parami do nieba Zbigniewa Nosowskiego oraz Razem czy osobno? Małgorzaty Wałejko i Zbigniewa Nosowskiego.

  1. Narodzeni w dzień ślubu

Pierwsza z nich powstała z zainteresowania autorki błogosławionymi małżonkami Marią i Alojzym Beltrame Quattrochi. Autorce książki, Ludmile Grygiel, towarzyszy przekonanie, że ich beatyfikacja otwiera nowy etap w Kościele, bo ukazuje parę szczęśliwych małżonków i rodziców, którzy małżeństwo, a później także rodzicielstwo, obrali jako drogę wzrostu w świętości. Maria Beltrame Quattrocchi podsumowując swoje małżeństwo pisała: „Powoli, powoli w nasze życie opromienione światłem ludzkiej miłości zaczęło przenikać światło nadprzyrodzone”[5]. Jan Paweł II ogłaszając Beltrame Quattrocchich błogosławionymi, na dzień ich liturgicznego wspomnienia wybrał 25. listopada, czyli datę ich zaślubin. Podkreślił tym samym, że Maria i Alojzy „narodzili się dla nieba”[6] z chwilą, gdy sakrament małżeństwa potwierdził ich miłość i połączył na zawsze.

Świętość dwojga składa się z trzech części: pierwsza (najkrótsza) to omówienie przebiegu ich życia: narodzin, edukacji, poznania się, zakochania, ślubu, narodzin i wychowywania czworga dzieci aż po śmierć – najpierw Alojzego, a później Marii; druga część książki to, zgodnie z deklaracją autorki, próba prześledzenia „duchowej drogi od ślubnej Mszy świętej w Bazylice Matki Bożej Większej do Mszy beatyfikacyjnej w Bazylice świętego Piotra”[7]; w trzeciej (najobszerniejszej) części lektury Grygiel oddaje głos samym błogosławionym, zamieszczając fragmenty ich listów do dzieci oraz eseju Radiografia małżeństwa, który Maria napisała po śmierci męża. W książce umieszczono kilka reprodukcji fotografii rodziny Beltrame Quattrocchi, także w częściach pochodzących od autorki sporo jest przytoczeń z wypowiedzi bądź listów Marii, Alojzego lub ich dzieci. Autorce wyraźnie zależy na przedstawieniu polskiemu czytelnikowi nowych błogosławionych, od siebie dodaje niewiele, swoją rolę ogranicza do komentowania cytatów, odnotowywania faktów czy wydobywania ważniejszych codziennych zwyczajów czy doświadczeń, mających wpływ na duchowe życie Beltrame Quattrocchich. Ich biografię przedstawia wyłącznie ze względu na obrany cel publikacji, jakim jest ukazanie drogi do świętości dwóch osób, dla których „narzędziem uświęcenia […] jest małżeństwo, sakramentalny znak wyciśnięty na ich ludzkiej miłości”[8].

Tytuł, a zarazem motyw przewodni lektury, czyli „świętość dwojga”, to parafraza zaczerpniętego od Jana Pawła II terminu „jedność dwojga”. W życiu Marii i Alojzego było wszystko, co przydarzyć się może zwyczajnej rodzinie, a zarazem było wszystko, co tworzyło małżeńską jedność i wszystko (bo tak po latach od ich śmierci oficjalnie uznał Kościół), co zapewniło świętość tym dwojgu. Zaczęło się od gorącej, młodzieńczej miłości i zakochania, spotkań przetykanych tęsknotą i pełnym napięcia oczekiwaniem na kolejny list. Potem był wyczekiwany ślub w jednej z bazylik papieskich, małe mieszkanie w Rzymie, razem z teściami. Po ślubie rodziły się dzieci, na Marię spadły więc trudy wczesnego macierzyństwa (Maria do własnych malutkich dzieci podchodziła początkowo z nerwowością i lękiem, czwarta ciąża okazała się poważnym zagrożeniem dla jej życia). Alojzy, wzięty rzymski prawnik, godził karierę zawodową (a niekiedy rezygnował z intratnych propozycji) z obowiązkami męża i ojca. Należąc do rzymskiej elity Beltrame Quattrocchi zobowiązani byli do uczestniczenia w towarzyskim życiu miasta, nieobce było im zaangażowanie w politykę i niekłamany patriotyzm[9]. Przywiązywali uwagę do drobnostek: świętowali rocznicę pierwszego pocałunku, Alojzy przez całe życie nosił w portfelu obrazek Maryi, który dostał od Marii w czasach jeszcze nawet nie-narzeczeńskich. Spotkania towarzyskie, które odbywały się w ich domu dość często, wykorzystywali jako narzędzie ewangelizacji, chętnie rozmawiali o wierze i Kościele, dużo czytali literatury religijnej i dzielili się wiedzą z gośćmi. Z obszernie przytaczanych w książce wypowiedzi Marii i Alojzego widać, że współmałżonek nie był nigdy dla nich „konkurentem” Boga ani też chrześcijańskie praktyki nie zniknęły wraz z pojawieniem się małżeńskich czy rodzicielskich obowiązków, przybrały za to formy, które umacniały rozrastającą się rodzinę. Obdarowując się wzajemnie niesłabnącą przez lata czułością, dobrocią i troską, błogosławieni małżonkowie nie zaniedbywali wspólnej modlitwy oraz codziennej Mszy świętej. Życie wiary nie kłóciło się z życiem rodzinnym: codziennie był i różaniec, i wspólne spożywane posiłki, co niedzielę była i Msza święta, i wycieczka samochodem za miasto. Maria po śmierci męża pisała: „Ziemskie życie, całe moje życie było przeniknięte wzbudzonym przez samego Boga pragnieniem uszczęśliwiania ukochanego. […] Kiedyś odłamki skalne znowu połączą się w jeden głaz, kiedyś spotkamy się w wieczności. Złączymy się na zawsze”[10], wyrażając tym samym wiarę, że sakrament małżeństwa ma skutki w wieczności, nie przemija wraz z ostatnim oddechem. Porównując małżeństwo do tkaniny, mówiła „Nitka za nitką zostaje wpleciona w osnowę, wątek i osnowa są złączone w Bogu tak ściśle, że jedno bez drugiego nie ma racji bytu – nigdy – nawet w wieczności”[11]. Ta, zdawać by się mogło, idealna wspólnota nie była taką od początku. Alojzy nie był za młodu gorliwym katolikiem, do postępu w wierze inspirowała go Maria. On sam – spokojny i opanowany – był nieocenioną pomocą dla młodej żony, gdy przytłaczały ją trudy macierzyństwa. Z początku nierówni, po latach wspólnego życia stali się, według wspomnień Marii, „jedną wielką bryłą skalną, jednolitą, bo utworzoną z jednego materiału”[12].

Ludmiła Grygiel w Świętości dwojga skupia się na życiu, zwłaszcza życiu duchowym, Beltrame Quattrocchich, nie odwołując się zanadto do sytuacji czy powołania współczesnych małżeństw, jednak sam sposób, w jaki przedstawia błogosławionych małżonków może być dla współczesnego czytelnika inspirujący. Autorka wydobywa ten rys życia Marii i Alojzego, który nie traci na aktualności – sakrament małżeństwa ciągle pozostaje „skutecznym znakiem łaski”[13], chwile trudów i radości składają się na codzienność wszystkich małżeństw, a zachowane przez błogosławionych małżonków wzajemne zainteresowanie, czułość i troska niegasnące wraz z upływem lat są zadaniem, przed którym stają wszyscy małżonkowie

2. (Nie)zwyczajna świętość

Parami do nieba to owoc benedyktyńskiej nieomal pracy Zbigniewa Nosowskiego, który, przejrzawszy setki stron martyrologiów, hagiografii etc. odszukał wszystkich świętych małżonków w całej historii Kościoła (odnalazł ponad osiemdziesiąt par). Jak deklaruje autor, książka nie miała być zapisem tego, jak niegdyś żyli małżonkowie, lecz jakie małżeństwa są i powinny być, jeśli traktują swoje powołanie jako drogę do świętości. Książka została wydana w 2004 roku, ponownie ukazała się w roku 2010 z uzupełnieniami, do których autora skłoniła polemika na łamach czasopisma „W drodze”, o której później. Pozycja jest ilustrowana reprodukcjami obrazów Ventzislava Priankova, które wskazują na wyjątkowy charakter bliskości pomiędzy żoną i mężem. Rozdział historyczny, choć rozrósł się wbrew przewidywaniom autora, jest interesującą panoramą losów par, z których i żona, i mąż odbierają w Kościele cześć jako święci. Nosowski przyporządkowuje je do odpowiednich grup jak np.: Wspólnie w życiu i śmierci (o świętych męczennikach), Panujący i poddani (o małżeństwach książęcych czy królewskich), Małżeństwa bez seksu czy Przez małżeństwo do klasztoru. Dla zrozumienia całej książki kluczowa może okazać się przytoczona przez autora anegdota z życia kardynała de Pecci (późniejszego papieża Leona XIII). Kardynał podczas rozmowy dotyczącej Fryderyka Ozanama[14] miał od pewnego watykańskiego prałata usłyszeć: „Jaka szkoda, że Ozanam się ożenił…” i odpowiedzieć na to: „Uważa ksiądz zatem, że Chrystus zostawił nam sześć sakramentów i jedną pomyłkę?”[15]. Przykłady zebrane przez Nosowskiego nie pozostawiają złudzeń: przez wieki małżeństwo w Kościele traktowane było właśnie jako pomyłka. Niektórzy z zaprezentowanych w książce małżonków w rozwoju duchowym chcieli małżeństwo pominąć, działając tak, jakby go nie było, ascezą i ciężką pracą „nadrabiając stratę”, jaką przyniosło zawarcie związku małżeńskiego (stąd szybkie przejścia do klasztorów, nieraz jeszcze za życia współmałżonka, białe małżeństwa czy też ofiarna praca małżonków na rzecz klasztorów czy ubogich). W wielu przypadkach źródła hagiograficzne, wymieniając różne zasługi, jakby wstydliwie, pomijają informację, że dana osoba przez kilkadziesiąt lat żyła w małżeństwie. Nosowski konstatuje, że wielu świętych mężów i wiele świętych żon, chcąc żyć pobożnie, a pozostając w małżeństwie, mogło jedynie wzorować się na zakonnym stylu życiu, nie dysponując w owym czasie inną „kościelną” propozycją, oficjalnie dowartościowującą małżeństwo z wszystkimi jego wymiarami.

W Parami do nieba zwraca uwaga usystematyzowana część historyczna i publicystyczny, a czasem i refleksyjny ton rozdziałów Pojedynczo czy parami?, Czy we dwoje łatwiej się uświęcić? oraz Święci przyszłości. Da się zauważyć, że Zbigniew Nosowski jest zafascynowany małżeństwem, rzadko jednak odwołuje się do własnych doświadczeń życia w małżeństwie i rodzinie. W książce przeważa analiza, w której widać teologiczne i socjologiczne wykształcenie jej autora. Nosowski wspomina o swoim postulacie sprzed kilku lat, by dowartościować święto Świętej Rodziny i przenieść je na drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, by wprowadzić tym dniem trwający do Uroczystości Świętej Bożej Rodzicielki tydzień modlitw o świętość rodzin, analogicznie do istniejących już tygodni modlitw o powołania etc. Istotnie, święto Świętej Rodziny umieszczone tuż po Bożym Narodzeniu, w bodaj najbardziej „rodzinnym” momencie roku, pomogłoby wydobyć codzienne życie w bliskości z Bogiem i świętość jako prawdziwy cel bycia żoną, mężem, matką czy ojcem. A pierwszy męczennik, św. Szczepan? Można wprawdzie odnaleźć sens wspominania go dzień po Bożym Narodzeniu, w praktyce jednak gubi się nieco męczeńska śmierć młodego Szczepana w tej kolędowo-prezentowo-rodzinnej atmosferze.

W Parami do nieba świętość cały czas jest ukazywana jako projektowany skutek małżeństwa i droga na małżeńską i rodzinną codzienność. Wiele nowego dla rozumienia małżeństwa jako jednej z wielu chrześcijańskich dróg do zbawienia, które, choć zasadniczo różnią się od siebie, zachowują podobieństwo niektórych elementów, wnosi uwaga Nosowskiego o niezbywalnym miejscu ascezy. Ta chrześcijańska praktyka kojarzona zwykle z mniszym stylem życia, ma swoje miejsce także w małżeńskiej codzienności. W planie rodzinnego dnia przypominającego dzień w klasztorze? W praktykowaniu całkowitej wstrzemięźliwości seksualnej? Bynajmniej. Lektura Parami do nieba wnosi ciekawe spostrzeżenia w rozumieniu chrześcijańskiej ascezy, jaką mogą praktykować małżonkowie żyjący rytmem dnia codziennego. Pisze Nosowski: „asceza w życiu pary małżeńskiej to ciągłe robienie miejsca dla woli drugiego człowieka. Aby urzeczywistniała się wspólnota małżeńska, trzeba przecież stale wyrzekać się siebie”[16]. Przekonujące są spostrzeżenia Nosowskiego dotyczące zagrożeń współczesnej rodziny. Autor Parami do nieba diagnozuje: choroba, która obecnie trawi małżeństwa to wybujały indywidualizm. Najpierw odciąga on młodych ludzi od powzięcia decyzji o życiu jako mąż i żona, a gdy wstąpią już w związek małżeński często, zdaniem Nosowskiego, żyją jako indywidualiści w parze, pielęgnują egoizm, tyle że już we dwójkę, pozostając w związku tak długo, jak długo przynosi on przyjemność, satysfakcję, spełnienie, porzucając go, gdy tylko na horyzoncie zamajaczy korzystniejsza „oferta”. Na tak zdiagnozowaną chorobę proponuje Nosowski leczenie: skupienie większej uwagi (także w duszpasterstwie) na budowaniu małżeńskiej jedności – siły, która pomoże przetrwać kryzysy i wytrwać w wierności. By była to jedność daleko silniejsza niż cielesne czy emocjonalne więzi, Nosowski stanowczo odwodzi od życia ze spisaną, jak to określa, „duchową intercyzą” i proponuje duchową drogę dla dwojga, w której mąż i żona, zgodnie z tytułem publikacji, w kierunku nieba zmierzają nie z osobna, lecz jako para. Książka Parami do nieba rodzi się niejako z tęsknoty za uznanym i potwierdzonym przez Kościół wzorcem świętego życia małżeńskiego, bo, jak pisze autor, święci są „językiem Kościoła”[17]. Rodzi się z nadziei, że pierwsza w historii Kościoła wspólna beatyfikacja pary małżonków Marii i Alojzego Beltrame Quattrocchi, której w 2001 roku dokonał Jan Paweł II jest „początkiem nowej epoki w dziejach chrześcijańskiej duchowości”[18]. Papież mówił o nich wtedy: „Inspirowani słowem Bożym i świadectwem świętych, ci błogosławieni małżonkowie przeżywali swoje zwyczajne życie w sposób nadzwyczajny. Wśród radości i trosk normalnej rodziny potrafili wieść życie o niezwykłym bogactwie ducha”[19]. Niemalże całą homilię poświęcił Beltrame Quattrocchim, ukazując ich jako znak dla współczesnych rodzin, przypominając zgromadzonym pokusy, zmagania, ale i wyzwanie świętości, wielkość zadania, przed którym na co dzień stają wszystkie chrześcijańskie rodziny. Zaznaczył, że nie ma lepszego sposobu na świętowanie dwudziestej rocznicy ukazania się Familiaris consortio niż ukazanie, jak „piękno (małżeńskiej i rodzinnej – przyp. KB) drogi jaśnieje w świadectwie błogosławionych Alojzego i Marii”[20]. Wobec tych słów nie dziwi nadzieja na nowe znaki małżeńskiej świętości w Kościele; nadzieja, którą zapłonął autor Parami do nieba. Dziś, będąc już nie tylko po pierwszej wspólnej beatyfikacji pary małżeńskiej, ale także kilka miesięcy po pierwszej w historii Kościoła wspólnej kanonizacji małżonków, której jesienią 2015 roku dokonał papież Franciszek możemy pytać, czy nadzieja ta nie była płonna. Podczas ostatniego synodu poświęconego rodzinie papież, owszem, dokonał podniosłego aktu kanonizacji małżonków Zelii i Ludwika Martin. Wyjątkowość tej chwili nie została jednak w żaden sposób podkreślona: państwo Martin byli kanonizowani zbiorowo, obok księdza i zakonnicy, a w homilii ojciec święty poświęcił im zaledwie dwa zdania.

3. Żywioł małżeństwa w żywiole polemiki

Cennym uzupełnieniem lektury Parami do nieba może okazać się pozycja Razem czy osobno?. Książka opatrzona wstępem ojca Ksawerego Knotza jest zapisem dyskusji, która na łamach miesięcznika „W drodze” odbywała się po tym, gdy został tam opublikowany artykuł autorstwa Małgorzaty Wałejko, polemiczny wobec wysuniętej przez Nosowskiego w Parami do nieba propozycji duchowości małżeńskiej. Wałejko, z wykształcenia teolog i pedagog, nie zgadza się z poglądem Nosowskiego, jakoby małżeńską jedność należało rozciągnąć także na sferę duchowości. Podczas gdy dla autora Parami dla nieba głównym niebezpieczeństwem czyhającym na rodziny jest współczesna kultura zbyt mocno promująca indywidualizm, duchowym zagrożeniem współczesnych małżeństw według Małgorzaty Wałejko jest nadmierne skupienie się na sobie nawzajem w przekonaniu, że mąż i żona, zaspokajając swoje najgłębsze pragnienia, wystarczają sobie za cały świat, także za Boga. Zachłysnąwszy się pięknem, ciepłem i głębią przeżyć wzajemnej miłości, zamykają się w doczesności i zapominają o transcendentnym wymiarze osoby. Wałejko podkreśla konieczność udania się na samotnię, by spotkać tam Boga i dopiero w Bogu szukać porozumienia i zjednoczenia ze współmałżonkiem. Pyta „Czy dwie odrębne osoby, powołane do stanięcia przed Bogiem twarzą w twarz, nie zmierzają do Niego, choć wspólnie, ostatecznie samotną i tajną drogą? I razem, i osobno?”[21] i podaje w wątpliwość tezę Nosowskiego o koniecznie jednej, wspólnej duchowej drodze małżonków. Redaktor „Więzi” odpowiada jej na to, pisząc: „»Razem« jest istotą małżeństwa, także w wymiarze duchowym. […] »Ja« i »ty« nie znikają, ale częścią tożsamości »ja« staje się to, że wspólnie tworzymy »my«”[22]. W Razem czy osobno? ścierają się różne spojrzenia na duchowość małżeńską, różne temperamenty i doświadczenia dyskutantów – biorą w niej udział i małżonkowie, i zakonnik, członkowie Domowego Kościoła i dominikańska tercjarka, socjolog, filozof i teologowie. Jednocześnie podczas tej burzliwej dyskusji niewzruszony pozostaje jej fundament: szacunek i poważanie dla sakramentalnego wymiaru małżeństwa – wiele pada słów na temat sensu i skutków sakramentu małżeństwa. Wszyscy autorzy, pomimo dzielących ich różnic, protestują przeciwko wygłaszanej niekiedy w Kościele tezie, że małżonkowie – w przeciwieństwie do celibatariuszy – nie mogą powierzyć się Bogu całkowicie; Małgorzata Wałejko pisze: „gdyby wstąpienie w związek małżeński uniemożliwiało mi zupełne przylgnięcie do Boga i całkowite oddanie Mu, z pewnością nie byłabym dzisiaj żoną”[23]. Dyskutanci podkreślają, że duchowy wymiar życia małżeńskiego bywa w duszpasterstwie zaniedbywany. Istotnie, poza padającymi czasem z ambony wskazaniami małżeńskiej czy rodzinnej modlitwy, niewiele słyszy się budowaniu porozumienia i więzi między małżonkami także w przestrzeni wiary. Ślubne „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” wydaje się być rozumiane wyłącznie negatywnie – jako zakaz rozwodzenia się, inne znaczenia i konsekwencje „Boskiego złączenia” małżonków bywają pomijane lub niedoceniane. Autorom Razem czy osobno? udaje się ukazać, że małżeńska miłość i domowa codzienność przepełniona jest obecnością Chrystusa, że obopólna troska i wzajemne oddanie małżonków naprawdę pozwalają spotkać żywego Boga. Ich miłość – gdy mogą ją obserwować inni – staje się także znakiem czułości Boga i zapowiedzią naszych więzi w królestwie niebieskim. Zgadzają się ze sobą, że w małżeństwie „najlepiej odnajdywać Go razem”[24]. W Parami do nieba Zbigniew Nosowski, w opozycji do pustelniczej ucieczki od „świata” i zakonnego „sakralizowania” prostych czynności poprzez modlitwy czy intencje przyświecające pracy, proponuje „mistykę codzienności”, czyli wykonywanie codziennych, monotonnych nieraz obowiązków domowych z przekonaniem, że i one – gdy zrobione są dobrze – zbliżają do świętości, niemal na równi z „heroicznością cnót”. Na „mistykę codzienności” jako najbardziej odpowiednią dla małżonków nie zgadza się ojciec Janusz Pyda. Tłumaczy, że wyzwania, jakie przynosi małżeństwo czy rodzicielstwo (odpowiedzialność za dzieci, choroby, trudności finansowe czy mieszkaniowe, kryzysy w związku, a czasem nawet i zdrada współmałżonka) wymagają nieraz olbrzymiego heroizmu. „Mistyka codzienności” zdaniem Pydy na dłuższą metę może wystarczyć jedynie zakonnikom zamkniętym za murami klasztoru, gdzie kolejne dni, podobne do poprzednich, nie przynoszą zwykle życiowych zawirowań. Interesująca jest uwaga Wałejko o radach ewangelicznych, które obowiązują wszystkich, każdego wedle stanu, nie zaś tylko zakonników. Śluby zakonne są, zdaniem autorki, zamierzoną „przesadą” w zobowiązaniu się do praktykowania tychże rad, „przesadą”, która wyraźniej ukazać ma ich sens, unaocznić „głupstwo krzyża”[25].

Zakończenie

Zainteresowani małżeństwem duszpasterze, młodzi przygotowujący się doń lub poszukujący inspiracji małżonkowie korzystając z omówionych wyżej publikacji niechybnie odnajdą wiele dla siebie. Parami do nieba ukazuje, jak na przestrzeni wieków różne małżeństwa dążyły do świętości i roztacza refleksję nad, przede wszystkim duchową, drogą dla współczesnych małżonków. W Świętości dwojga spotyka się czytelnik z pierwszą wspólnie beatyfikowaną parą małżeńską. A Razem czy osobno? pozwala mu zetknąć się nie tylko z różnorodnymi opiniami na temat katolickiego małżeństwa, jego miejsca w Kościele i duchowej drogi, ale także zakosztować debaty z prawdziwego zdarzenia – książka jest zapisem konstruktywnej krytyki i twórczej wymiany myśli.

Istotnym novum omawianych pozycji jest fakt, iż traktują o małżeństwie i… tylko o małżeństwie. Nadal niewiele (choć w ostatnich latach dokonał się tu olbrzymi postęp) jest „katolickiej” literatury, która tak dogłębnie eksploruje problematykę małżeństwa, a zwłaszcza jego sakramentalnego wymiaru, nie przenosząc zrazu uwagi czytelników na kwestie rodzicielstwa czy aktywności zawodowej. Tu ukazana jest głębia i złożoność wewnętrznego życia pary małżeńskiej. O rodzicielstwie mowy nie ma ani w Parami do nieba, ani w Razem czy osobno?, choć głos zabierają tam małżonkowie i rodzice. To milczenie zdaje się przypominać, że to właśnie od jakości więzi małżeńskiej zależy, by pozostać w tej nieco ekonomicznej terminologii, jakość i efektywność rodzicielskich wysiłków. Jedynie bł. Maria Beltrame Quattrocchi, przedstawiona jest w Świętości dwojga także jako matka. Zamieszczone tam listy Marii do dwóch synów-zakonników i córki-zakonnicy ukazują Marię jako nieomal kierownika duchowego swoich dzieci. Uważne prześledzenie biografii Marii wskazuje jednak, że doświadczenie duchowe, którym dzieli się na starość z dziećmi, czerpie przede wszystkim ze wspólnych z Alojzym rozmów, modlitw czy lektur, lat pracy z jednym kierownikiem duchowym.

Omawiane tu pozycje poruszają kwestie fundamentalne dla małżonków: budowanie więzi, dbanie o jedność i drobne gesty czułości, pełne miłości i pasji zaangażowanie w codzienność. Autorzy każdej z nich nie poprzestają jednak na tym, co wyczytać można w wielu podobnych publikacjach. Swoją uwagę skupiają na powołaniu do świętości i kształcie, jaki przybierać może wypełnianie tego powołania w małżeństwie. Choć większość z nich prywatnie żyje w małżeństwie, w książce starają się abstrahować od swoich osobistych doświadczeń, dzięki czemu wywód pozostaje czytelny i aktualny. Książki, a przede wszystkim Parami do nieba oraz Razem czy osobno? są zapisem obserwacji, refleksji, przeczuć i propozycji ich autorów. Co bardziej wytrawnym filozofom czy teologom może tu brakować zakorzenienia w poważnej literaturze teologicznej, jednoznacznej definicji duchowości małżeństwa bądź też antropologii, która mogłaby stać u podstaw takiej duchowości. Biorąca udział w dyskusji Monika Waluś przyznaje: „Jak ma wyglądać duchowość małżeńska? Uczymy się. Najstarsza duchowość ma niewiele opracowań, wzrasta dzięki kolejnym nauczycielom, świadkom i prorokom, a także spowiednikom, którzy pytają nie tylko o antykoncepcję, ale i dialog małżeński”[26]. Omawiane tu lektury z pewnością przypadną do gustu tym, którzy, uznawszy małżeństwo za wspólnotę całego życia, szukają inspiracji do postępowania na drodze wiary wespół z małżonkiem, nie zaś obok niego. Służyć mogą jako przypomnienie, że faktyczny cel małżeństwa to nie budowa raju na ziemi, ale królestwo niebieskie, o które małżonkom przystoi zabiegać wspólnie. Autorzy Świętości dwojga, Parami do nieba i Razem czy osobno? wzbudzają zaufanie, choć nie kreują się na posiadających pełnię wiedzy mentorów, lecz raczej „ludzi w drodze”, tych, którzy wciąż sami na nowo odkrywają sens sakramentu małżeństwa. Wieloma głosami, na różne sposoby i w różnych aspektach udało się im jedno: dowartościowanie małżeństwa, przybliżenie drogi wiary dla chrześcijańskich małżonków, przedstawione małżeństwa jako wyzwania dla ludzi, drogi do szczęścia, spełnienia i, co najważniejsze, świętości – jako tego, „co zostało z raju”[27].

 

Tekst ukazał się pierwotnie w czasopiśmie „Teologia – Kultura – Społeczeństwo” 1 (2015): http://www.kul.pl/teologia-kultura-spoleczenstwo,17902.html

 

 

[1] KKK 1603.

[2] 1 Kor 7, 9.

[3] Pierwsza wspólna kanonizacja pary małżeńskiej odbyła się w październiku 2015 roku. Świętymi zostali ogłoszeni francuscy małżonkowie Zelia i Ludwik Martin.

[4] Jan Paweł II, Posynodalna adhortacja apostolska Pastores dabo vobis o formacji kapłanów we współczesnym świecie, 25 III 1992, nr 19.

[5] M. Beltrame Quattrocchi, Radiografia małżeństwa, cyt. za: L. Grygiel, Świętość dwojga, Warszawa 2002, s. 143.

[6] Wspomnienie świętego w Kościele katolickim przypada zazwyczaj w dzień jego śmierci, który uznawany jest za dzień jego „narodzin dla nieba”.

[7] L. Grygiel, dz. cyt., s. 52.

[8] Tamże, s. 98.

[9] „Drodzy młodzi, kochajcie naszą Italię, za którą krew oddało tysiące ludzi. Jestem przekonana, że żaden naród, tak jak nasz, nie może poszczycić się takimi geniuszami, jak nasi geniusze, takimi świętymi, jak nasi święci. […] Pamiętajcie – kto się wyrzeka historii własnej ojczyzny, jest matkobójcą, kto zdradza własną wiarę, jest wiarołomcą”. Zob. tamże, s. 43.

[10] Tamże, s. 160.

[11] Tamże, s. 154.

[12] Tamże.

[13] KKK 1131.

[14] Antoine-Frédéric Ozanam (1813 – 1853) – katolicki działacz społeczny, filozof, prawnik, historyk literatury, profesor Sorbony, współzałożyciel Stowarzyszenia św. Wincentego a Paulo, mąż i ojciec, beatyfikowany w 1997 roku przez Jana Pawła II.

[15] Z. Nosowski, Parami do nieba, Warszawa 2004, s. 102.

[16] Tamże, s. 177.

[17] „Święci to ludzie przezroczyści, przez których widać Boga. O ich życiu nie da się uczciwie opowiedzieć, nie uwzględniając ich relacji z Chrystusem. […] Dlatego współczesny świat pilnie potrzebuje głosu Kościoła, który na przykładzie konkretnych ludzi będzie pokazywał, jak wielką siłą może być miłość małżeńska przeżywana w przyjaźni z Bogiem – Dawcą Miłości”. Zob. tamże, s. 217.

[18] Tamże, s. 10.

[19] Jan Paweł II, Przeżywali swoje zwyczajne życie w sposób nadzwyczajny, Homilia podczas Mszy beatyfikacyjnej w Bazylice Watykańskiej 21.10.2001, http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/homilie/bquattrocchi_21102001.html.

[20] Tamże.

[21] M. Wałejko, Z. Nosowski, dz. cyt., s. 28.

[22] Tamże, s. 140.

[23] Tamże, s. 91.

[24] Tamże, s. 171.

[25] Tamże, s. 90.

[26] Tamże, s. 56.

[27] Tamże, s. 46.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *